Leśny strażnik
Przydatne artykuły:
pranie dywanow |
Materiały budowlane |
alveo
Gdy byłam jeszcze małą dziewczynką, często chodziłam jesienią z dziadkiem na grzyby. Pamiętam taką historię, którą zawsze, do znudzenia opowiadał mi w jednym miejscu na skraju lasu. Dziadziuś, gdy był jeszcze kawalerem, często chodził na grzyby właśnie na skraj lasu Rszew, niedaleko Konstantynowa Łódzkiego. Pewnego razu, tak jak zwykle wybrał się też w tamto miejsce, zauważył, że przed nim stoi duży brązowo- czarny pies z łańcuchem wiszącym u szyi. Postanowił go podejść i złapać, pomyślał " biedny pies, na pewno ktoś go zostawił na pastwę losu " Zaczął go gonić, pies jednak uciekał, odbiegał kawałek , zatrzymywał się i dalej uciekał, patrzył się jednak dziadkowi prosto w oczy, dziadek jednak nie dawał za wygraną, uparł się, że odratuje biedne zwierzę i weźmie do domu pod opiekę. W pewnym momencie dobiegli prawie do skrzyżowania leśnych dróg, pies stanął na samym środku, dziadek już prawie złapał długi łańcuch u szyi zwierzęcia i w tym momencie.pies zniknął bez śladu. Dziadek wspominał, że czasami jeszcze widywał go tam w tym samym miejscu, ale już nigdy nie próbował się do niego nawet zbliżyć.
Warte uwagi:
Skaza krwotoczna |
angielski |
uk phone card